Coraz częściej łapię się na tym, że fakty i zdarzenia przestają mnie dotykać. Dostałam pracę, nie dostałam pracy, padł mi twardy dysk, straciłam zdjęcia, zrobiłam zdjęcia, wykasowałam bloga, napisałam bloga, zgubiłam rzeczy, kupiłam rzeczy. Najwyraźniej przestałam interpretować rzeczywistość, ona się po prostu wydarza. A samych wydarzeń nie jestem w stanie ocenić. Brak interpretacji powoduje brak emocji, bo jeśli nie potrafię określić, czy coś jest dobre czy złe, to też nie wiem czy mi się to podoba czy nie. Mogę tylko zanotować fakt, że zdarzenie nastąpiło.
I żyć sobie dalej.