Showing posts with label Bali. Show all posts
Showing posts with label Bali. Show all posts

W kwestii Bali

Vipassana nauczyła mnie lepiej czytać siebie, coraz więcej rozumiem, coraz więcej wiem o sobie.
I gryzie mnie sprawa Bali - należy się tu wyjaśnienie moich wpisów z tamtego okresu.

Na Bali mieszkałam dwukrotnie  - za pierwszym razem było to piekło a za drugim raj ! Z czasem uświadomiłam sobie, co tak naprawdę się działo. Wizja świata i to jak go odbieramy, to tylko odzwierciedlenie stanu naszego umysłu - za pierwszym razem staczałam walkę z moimi własnymi demonami bólu, strachu, złości i wszelkiego zła i to właśnie widziałam dookoła. Za drugim razem, byłam już spokojna, wyciszona i pogodna i tak się też wtedy na Bali czułam - wspaniale !

To co jest w nas rezonuje z otoczeniem - negatywne emocje rezonują ze złem dookoła a pozytywne z tym co dobre. Zło i dobro jest w każdym miejscu, czasami z przewagą jednego, czasami drugiego, ale oba elementy są zawsze obecne. Dlatego też, pytana o polecane miejsca, nigdy tego nie robię, bo wydaję mi się, że każde miejsce może być cudowne albo okropne - wszystko zależy od stanu umysłu w danej chwili, sił psychicznych, energii, zmęczenia, nastawienia.

A Bali ? Bali absolutnie uwielbiam - no bo gdzie na świecie budzą Cię latawce, grające na wietrze, nad dachami miasta ? ;)


Bali

A jednak zamieszkało w moim sercu.
I właściwie jest to jedno z niewielu miejsc za którymi tęsknię.
Aż boli brak ciepłego piasku pod stopami i szumu latawców.


Ocean



Dni

Dziś w nocy lecę na tajemniczą wyspę na ślub.
Moja przyjaciółka, Kasia, pieszczotliwie zwana Glabką, wychodzi za mąż.
Przeżywam to bardzo mocno.

W pełnym napięciu i nerwach - lecę !
Wrócę za jakis czas :)

Tkaniny

Tkam rzeczywistość wokół siebie.

Brak przyrody rozsypał moje emocje. 

Znalazłam jednak swoją niszę i teraz ją mebluje.

Słońce - najważniejszy element, w słońcu rozkwitam. Uwielbiam kiedy poranne promienie ogrzewaja moje policzki. Napełnia mnie spokojną radością na cały dzień.

Tło - wtapiam się w tło, powoli staję się elementem rzeczywistości, kiedy jadę na skuterze wyglądam jak Indonezyjka (no może poza świecącymi bielą łydkami ;) Mam swoje miejsce śniadanne, gdzie już nie dziwią się na mój widok, przywykli i przestali zwracać uwagę - każdego ranka siadam na bambusowej macie i jem ryż z zapachem kurczaka; potem jadę do miejsca kawowego, na cudownie wonną kawę, slucham lokalnych ploteczek i zbieram myśli przed pracą, wyciszam się. 
Mam też miejsce na lunch, gdzie wiedzą, co mogę jeść a czego nie, co w moim przypadku jest elementem kluczowym. Złe jedzenie zatruwa moje ciało, a przede wszystkim duszę.
Mam też miejsce, gdzie kupuję pomarańczową papaję, prosto z plantacji i pachnące, maleńkie ananasy.
Rytuały. 

Stałe elementy sprawiają, że rzeczywistość wokół mnie jest łatwiejsza do oswojenia i zrozumienia, zmienia się pojęcie przestrzeni wokół mnie, stopniowo moge ją rozciągać.

No i są fale - parę dni temu obudziłam się i poczułam, że chcę surfować. Teraz. Natychmiast. 
To jak powrót chorego do zdrowia, po długiej i wyczerpującej chorobie - znowu jestem sobą, znowu w płynnym amoku. Znowu godzinami siedzę między falami. 
Zanurzam się w oceanie. 

Teraz już jest dobrze.  
Znalazłam swoje miejsce w tym absolutnie obcym i nieprzyjaznym dla mnie świecie. 
I czasami nawet bywam tu szczęśliwa.

Martwe dusze



Korupcja

Jaki tak naprawdę ma wpływ korupcja na nasze życie ?
To zależy od jej rozpowszechnienia i zasiegu - przekupione przetargi to jedno, a powszechnie i oficjalnie przekupna policja to zupełnie inna sprawa.

Z autopsji:
Wywołuje narastajacy strach, stres a wręcz psychozę - nagle do życia dokłada się realne ryzyko prawne. W kraju gdzie policja jest skorumpowana, człowiek w żaden sposób nie może czuć sie bezpiecznie, to oczywiste, ale co więcej - policja jest po stronie zła, nie tylko, że z nim nie walczy ale aktywnie w nim uczestniczy.

Wiza załatwiana pod stołem, jakieś papiery i wniosek wizowy z moim podpisem, których nigdy nie widziałam na oczy a podpis jest wręcz żenująco nieudolnie podrobiony; paszport samodzielnie opuszczający Indonezje i wracajacy z nową wizą. To tylko wierzchołek góry nieograniczonych możliwości.
A skoro można w tę stronę - pewnie można i w drugą, gdyby przyszło mi do głowy walczyć z systemem.

Józef K.
Nie wiem kto i w jaki spoób może nagle wpłynąć na moje życie w sposób zupełnie nieoczekiwany. Niewine zatrzymanie na drodze, może skończyc się w więzieniu z oskarżeniem o narkotyki - podrzucone przez policjanta. To sie naprawdę zdarza. Niezerowe prawdopodobieństwo takiego obrotu sprawy nagle stawia w innym świetle dotychczasowe zasady - zmiana priorytetów, znów biologiczne przetrwanie jest najwazniejsze.

Kiedy poprosilam o wypisanie mandatu, chcąc zapłacić w banku; policjant spojrzał na mnie jak na kosmitkę, poklepał sie po spluwie i powiedział, trzymając moje prawo jazdy w ręku, że rekwiruje motor i jedziemy na posterunek - nie uśmiechalo mi się to zupełnie.
Daje łapówkę, ze strachu przed nieznanym mechanizmem, ktorego nie jestem w stanie ogarnąć.
Józef K ponownie.

W zasadzie każde państwo ma strukturę mafijna, ale tutaj płacimy nie za obronę ale za zaniechanie ataku !

Indonezja jest drugim kajem, w którym ten rodzaj strachu czuje cały czas.
Pierwszym byla Birma.


I like waves

Jest.

Dziś wyjątkowo nie będę truła o tym,
jak strasznie i źle jest żyć na egzotycznej, tropikalnej wyspie ;)

Czasami bywa przyjemnie ;)
Zwłaszcza kiedy 3 miliony mieszkańców pojechało w odwiedziny do rodziny i miasto opustaszało.
Dziś udało mi się posluchać ciszy. Priceless. :)



Zaorane

Zaorane, przeryte, zasiedlone, opanowane i zalane masą ludzką.
Brakuje mi oddechu w tej niekończącej się rzece -
wszędzie dookoła ludzie, setki ludzi, tysiące ludzi !
Nie ma dokąd uciec.
Bali to moje prywatne piekło.

Ktoś odpowiedzialnny za PR tej wyspy powinien dostać Nobla.


Latawce

Latawiec z reklamówki, wypelnionej słońcem.


I zwykłe latawce:



Kites