Vipassana nauczyła mnie lepiej czytać siebie, coraz więcej rozumiem, coraz więcej wiem o sobie.
I gryzie mnie sprawa Bali - należy się tu wyjaśnienie moich wpisów z tamtego okresu.
Na Bali mieszkałam dwukrotnie - za pierwszym razem było to piekło a za drugim raj ! Z czasem uświadomiłam sobie, co tak naprawdę się działo. Wizja świata i to jak go odbieramy, to tylko odzwierciedlenie stanu naszego umysłu - za pierwszym razem staczałam walkę z moimi własnymi demonami bólu, strachu, złości i wszelkiego zła i to właśnie widziałam dookoła. Za drugim razem, byłam już spokojna, wyciszona i pogodna i tak się też wtedy na Bali czułam - wspaniale !
To co jest w nas rezonuje z otoczeniem - negatywne emocje rezonują ze złem dookoła a pozytywne z tym co dobre. Zło i dobro jest w każdym miejscu, czasami z przewagą jednego, czasami drugiego, ale oba elementy są zawsze obecne. Dlatego też, pytana o polecane miejsca, nigdy tego nie robię, bo wydaję mi się, że każde miejsce może być cudowne albo okropne - wszystko zależy od stanu umysłu w danej chwili, sił psychicznych, energii, zmęczenia, nastawienia.
A Bali ? Bali absolutnie uwielbiam - no bo gdzie na świecie budzą Cię latawce, grające na wietrze, nad dachami miasta ? ;)
