Myśli poboczne
Za każdą prostą linią kryją się kąty, zawijasy, zakrętasy, niekończące się labirynty ścieżek, które jawnie śmieją się w oczy Euklidesowi i rzucają wyzwanie klasycznej geometrii.
Droga z punktu A do punktu B, nie jest ani prosta, ani szybka a być może w ogóle nie istnieje. Zwłaszcza jeśli przystanie się pogadać ze znajomkiem, coś przekąsi po drodze na jednym z setek przydomowych straganików, wypije kawę na ławce przed niby-domem, niby-sklepem. Kolejne zakręty, ścieżki, przejścia, wywracanie rzeczywistości na drugą stronę, plątanina ludzi, domów, uliczek, sklepików zakładów. Im dłużej idę tym bardziej oddalam się od celu. Błędnik poddaje się.
Prosta droga jest traktowana z pogardą przez Azjatów - phi ! Przecież nie ma w tym żadnej finezji...
A taki labirynt, to dopiero sztuka !
Taaa, w Azji nic nie jest proste ani dosłowne czy też jednoznaczne. Począwszy od języka.
