Kolejny początek nowej części.
Kuala Lumpur stało się dla mnie pośrednikiem między Azją a Europą, tu wyciszam zmysły; spacerując po dobrze oswojonych miejscach czuję się bezpiecznie. Ładuję akumulatory na zderzenie z kolejną oszałamiającą rzeczywistością. Ulubione parki, ulubione kwiaty, ulubiony meczet i spokój w każdym kącie. Ta sama knajpka od 8 lat, poranna herbata z imbirem, potem roti z sardynkami i rambutan w słońcu na deser. Drzemka w meczecie. Wszechogarniający spokój.
