Czasami zdarzają się smakołyki, Jak ta droga, którą wymyśliliśmy sobie z Davem na małą wycieczkę wokół Kampotu. Dave to spiritus movens mojej wycieczki i bardzo się cieszę, że udało nam się spotkać po drodze. Fajnie było jechać we dwoje. A pojechaliśmy w zupełne nieznane, zielony gąszcz. Ależ było pięknie !
Często, wysoko w górach, można spotkać, ni stąd ni zowąd, wędrowca. I to różowego! How cute ;)