Uff, uporałam się z filozofią i bolączkami duchowymi.
Odzyskałam swój spokój wewnętrzny.
Kosztowało mnie to dużo wysiłku, ale myslił, myslił, aż wymyslił ;)
Teraz mogę skupić się na poznawaniu.
A jest co robić - dookoła piękno w każdej możliwej formie.
I demony.
Obecne i całkowicie realne; u wrót świątyń i domów.
Są jakby uzupełnieniem ludności wyspy.
Czas na poznanie demonów :)