To czanty muzułmańskiej modlitwy - z trzech różnych stron, trzy różne intonacje, maksymalne decybele, śpiew przeplatany słowami modlitwy, czanty, potem znów strumień słów, który przechodzi płynnie w śpiew; magia dźwięków, wibracji i emocji.
Moja dusza, czy tego chce czy nie, unosi sie coraz wyżej - mimowolnie praktykuję modlitwę. Każdego wieczora, przez dwie godziny.
Jestem w samym środku fal dźwiękowych, wibracji, wysokich, harmonijnych tonów - biernie wprowadzona w trans, nie mogę się skupić na niczym innym, niż wirowaniu myśli.
Odpuszczam i unoszę się.
Te dźwięki poruszją jakieś dziwne struny, powodując całkowite rozedrganie.
Dotykam czegoś nowego.
Te dźwięki poruszją jakieś dziwne struny, powodując całkowite rozedrganie.
Dotykam czegoś nowego.