B&B = Bed & Bike

B&B
Moje ulubione.
Najpierw było tradycyjnie - Bed & Breakfast
Potem było po Balijsku - Bed & Board (Perfect B&B)
A teraz w równie doskonalej wersji: Bed & Bike; 5 $ za noc

Chwilowo zatrzymałam się w Kampot,  w uroczym miasteczku nad rzeką. Spokój, dobre jedzenie i jeszcze lepsza kawa. Takie idealne miejsce na oddech i planowanie.

Jedynie ludzie jacyś dziwni. To pewnie ja się zestarzałam, ale backpackersi teraz to jacyś tacy nie komunikatywni. Nikt gadać nie chce, wszyscy przyklejeni do komórek albo laptopów. Przez ostatnich 10 dni miałam JEDNA (sic!) normalna rozmowę - z Włochami - kochane chłopaki ! Ci to nigdy okazji nie przepuszczą żeby do dziewczyny zagadać, wiec było bardzo wesoło. I tyle. Wszyscy inni jakoś nie przejawiają chęci do socjalizowania się. Dziwne, ale może teraz po coś innego się przyjeżdża do Azji? Nie wiem, ale czuje się zupełnie niedopasowana.

Jedno się  nie zmieniło, wszyscy chleją na potęgę. No, chociaż to!